O MOJEJ PASJI :)

Lubię słuchać muzyki,  przy tym co przekazuję  z aparatu na ekran  Dżwięk i obraz w parze ze sobą oddają wszelkie emocje.Ten tutaj pliczek muzyczny pod spodem tego tekstu, jest tylko dodatkiem do słów, którymi chciałam przekazać cokolwiek o mojej pasji:) A muzyczkę postarałam się umieścić na każdej prawie stronce tego Bloga. Wystarczy zrobić tylko klik i gra :)

Góry…góry i jeszcze raz góry…i…fotografia

Moje największe pasje, gdzie dusza i serce są w górach……a ręce zajęte zawsze trzymaniem aparatu fotograficznego.

Może wszystko zaczęło się od tego, że „wychowałam” się na pienińskich cudownych stokach, wśród Trzech Koron, Sokolicy….oraz przeuroczego kurortu jakim jest Szczawnica. Stamtąd są moje korzenie. „Wychowałam„, oznacza, że w tych miejscach byłam od 2giego miesiąca życia. Moje pierwsze wejście – samodzielne na pierwszą górę w Pieninach, eureka – Palenica, a ja miałam wtedy ponad 1,5roku :) I taki mały szkrab szedł uparcie i samodzielnie  razem ze swoimi Rodzicami bez jakiejkolwiek pomocy z Ich strony. Już wtedy zaczęła się u mnie fascynacja tym co kocham najbardziej – góry :) Jakikolwiek wolny czas, ferie, wakacje, urlopy – od ho ho ho lat spędzane były w tych miejscach. I tak się zaczęło…

Pieniny…. tuż obok Słowacja i Wysokie Tatry.

Prawie 78% Tatr należy do Słowacji. Po naszej stronie jest ich niewiele, choć też są przepiękne przecież miejsca w naszych polskich Tatrach. Aczkolwiek akurat w tamtym kierunku nie „ciągnęło” mnie wcale.  Za duży ruch, zbyt wiele turystów. Osób, które nie czują pokory do majestatycznego oblicza gór.

Pierwszy raz….w 2006 roku kiedy zobaczyłam Łomnicę na Słowacji…powiedziałam sobie, że za rok tu przyjadę na 100%. I tak się stało. Od 2007 więc roku chodziłam po Tatrach Wysokich przez 8 lat. Może nie weszłam na wszystkie ich najwyższe szczyty ( pogoda, zdrowie, różnie bywało ), ale odwiedziłam tam i tak sporo różnych miejsc i szlaków.   Łącznie z prawie każdym schroniskiem. Zakochałam się w słowackich Tatrach Wysokich. Tam jest zupełnie inaczej niż po naszej polskiej stronie. Rzekłabym, że o wiele lepiej pod względem organizacyjnym, pod względem utrzymywania czystości…pod  względem…spokoju.

Chociaż mam zakaz chodzenia po górach ze względów zdrowotnych – nic, ani nikt nie zabierze mi tego co kocham najbardziej. W górach….ożywam, tam człowiek zmęczy się zdrowo. Z daleka od miastowego zgiełku, ludzi. Kiedy się idzie, podziwiając to co jest wokół…nie myśli się o niczym. Jedynie o tym aby czasami się zatrzymać, zrobić przerwę, odetchnąć,  zjeść coś, przespać się. Ale nade wszystko, utrwalić na zdjęciach cuda natury, które otaczają zewsząd.

Jest jednak jedna zasada…jeśli nawet niewiele zabraknie ci do szczytu, a jesteś naprawdę zmęczony- nie idź dalej. Zrezygnuj. Trasę można zawsze powtórzyć. A takie zmęczenie i upór aby iść dalej mimo tego…niestety może skończyć się źle. Do tego stopnia, że już więcej nie będziesz miał okazji do powtórki.

Trzeba mieć respekt do gór. Ich się nie zdobywa, one same nas wpuszczają. Wystarczy cierpliwość i wielki do nich szacunek. Lecz przy ataku szczytowym, ostatnie słowo należy do góry. Z tym trzeba liczyć się zawsze. Prawdziwym pasjonatem gór jest ta osoba, która kocha je przy jakiejkolwiek pogodzie i warunkach. Czy śnieg, śnieżyce, zamiecie, czy deszcz, wichura, halny, błoto i ślisko…nieważne. Jeśli to wszystko ci nie przeszkadza i wciąż mimo trudności i zmian aury w których to przecież góry dominują od zawsze – ty wciąż jesteś zauroczony nimi…tak…jesteś pasjonatem z prawdziwego zdarzenia :)

W górach i dzięki nim nauczyłam się sporo. Solidna szkoła przetrwania. Ale tam właśnie, gdzieś hen wysoko czuję się najlepiej, tam człowiek odzyskuje spokój wewnętrzny, harmonię i czuje nieopisane jakimkolwiek słowem…szczęście. A wszystkie smutki, złe nastroje pryskają niczym bańka mydlana. Dlatego wracam do nich za każdym razem…kiedykolwiek,  jakkolwiek…gdyż właśnie w górach jest moje odnalezione miejsce na ziemi :)

Chodziłam nie tylko po Tatrach Wysokich i Pieninach. Przepiękne są również Alpy czy w Austrii czy w Szwajcarii. Jednak te piękne i groźne góry jakimi są Alpy…nie zastąpią mi na pewno…poczciwych Tatr Wysokich.  Zdecydowanie mocno nawiązałam więź tylko z tymi szczytami i miejscami.

Od niedawna poznałam również podobne góry do…hmm…prędzej jest to mieszanka Tatr ze…Szklarską Porębą i Karpaczem….czyli mówiąc prościej – Wysoki Jesenik  w  Czechach.   Mają również swój urok i są wyższe nawet niż Pieniny. Dopiero stawiam w nich pierwsze kroki, lecz… czuję, że…już mi się podobają :)

Góry…natura…i  zwierzęta, które są tak bardzo czasami zależne od nas…. To wszystko staram się pokazać najlepiej jak umiem….poprzez obiektyw. Z naciskiem przede wszystkim  na Tatry. Staram się jakoś oprowadzać po miejscach, które znam i  z  którymi jestem bardzo silnie związana. I….przekazać choć w minimalnym stopniu część wiedzy ze swoich doświadczeń związanych z wieloletnimi już wędrówkami. Oraz legendy i ciekawostki  :-)

Blog jest podzielony na strony  – jak widać na samej górze tego wpisu. Natura, Alpy, Pieniny, itp. Aby tam wejść potrzebne jest hasło. Tak więc w razie pytań, proszę pisać na maila :)  Są tutaj również ograniczenia pojemności, nie jestem więc w stanie umieścić tak wielkiej ilości  zdjęć z tych wszystkich zakątków świata. A przede wszystkim  – z tatrzańskich wypraw.

Zapraszam :-)

Nie tylko do oglądania zdjęć, gdyż one są jedynie podkreśleniem tego, co staram się przekazać słowami umieszczonymi pod nimi. ;-)